18 wrz 2011

Język polski, a metoda Domana

Czy można metodą Domana nauczyć czytania po polsku ? Myślę, że tak, ale trzeba więcej słów i czasu niż w przypadku języka angielskiego.
Język polski jest językiem fleksyjnym, więc 100 czy 200 słów nie wystarczy do budowy zdań czy książek. Mały zasób słownictwa był jedną z głównych przyczyn końca naszej zabawy z Domanem. Ciężko było mi wymyślić nowe, ciekawe wyrażenia dwuwyrazowe czy zdania. Na pewno można, ale wymaga to dużo więcej wysiłku. Myślę, że metoda globalna sprawdziłaby się w języku polskim, tylko trzeba, by było pokazać bardzo dużo wyrazów (przynajmniej 1000), w tym odmiany rzeczowników, przymiotników czy czasowników.
Myślę, że jest to minimum, abyśmy nie mieli problemu z układaniem książek.
W zależności jakim tempem będziemy szli, możemy 1000 słów osiągnąć już po 4 miesiącach.
U nas napewno by to się nie udało ze względu na naszą systematyczność i brak stresu ;)
Nigdy nie robiliśmy 5 sesji, tylko 2, więc pewnie 1000 słów zajęłoby nam cały rok. Chociaż zaczynając z kilkumiesięcznym dzieckiem i mając przygotowane materiały można zrobić to w kilka miesięcy.
Najważniejsze by podążać za dzieckiem, by była to dla Was zabawa.

Podsumowując
- trzeba wprowadzić bardzo dużo słów,
- zacząć z małym dzieckiem,
- po zdaniach i książeczkach, wprowadziłabym sylaby,żeby dziecko mogło czytać wyrazy których nie zna, a dopiero później literki.
Myślę, że tylko w takim wypadku, za pomocą metody Domana, mozna nauczyć dziecko szybko czytać po polsku.

10 komentarzy:

  1. u nas było podobnie ;)
    z młodszym synkiem jeszcze bawię się kartami domanowskimi, ale starszy (trzylatek) nie wykazuje nimi zainteresowania

    w wieku trzech lat jak najszybciej trzeba przejść do wyrażeń, zdań i książeczek, aby utrzymać zainteresowanie dziecka i rzeczywiście nie jest to łatwe w polskich warunkach językowych

    jakimś rozwiązaniem są wówczas pomoce robione na kształt tego: http://www.arson.pl/index.php?cat_id=26&page=0&view=3&sort=default

    jestem ciekawa jak Wam pójdą czytanki metodą sylabową
    pisz o tym koniecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te pomoce nawet fajne.
    A co do sylab, to jakoś nie mogę do nich się przybrać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. szybko! no właśnie i tu był nasz "problem" ze Stasiem. Mój domanowsko wyrośnięty syn, gdy przyszło do czytania metodą sylabową chciał dalej czytać szybko, nie podobało mu się sylabizowanie, widział początek nowego wyrazu (znał już litery i sylaby, bo wcześnie się nimi zainteresował sam z siebie- na szczęśćie!:)) i zgadywał resztę. Czytając zdania w książkach, gdy nie znał jakiegoś wyrazu, wymyślał go na podst. kilku pierwszych liter czy sylab. SZYBKA droga do dysleksji. Dlatego z młodszym szybciej pożegnaliśmy się z Domanem, a zajęliśmy metodą dostosowaną do języka polskiego - czyli sylabkami:)

    Reasumując, na początku SZYBKO wcale nie oznacza DOBRZE!:)

    PS. wspaniały blog - uprzedzam, będę tu stałym gościem!!!:) Proszę pisz, pisz, pisz!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tą szybkością to nie pomyślałabym, ze może byc "problemem" hehe. Zastanawiam się, bo znam trochę dzieci, które niedawno uczyły się czytać standardowo literka po literce i prawie połowa z nich tez często zgadywała.
    My juz od dawna Domanem się nie uczymy, ale jakoś nie możemy zacząć tych sylab, chociaz jak patrzę na różne pomysły związane z sylabami na różnych blogach, to się chce juz nimi bawić.
    Pozdrawiam i dzięki za uwagi i miłe słowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. hmm, to może niepotrzebnie obraziłam się na Domana:) w każdym razie po kilku artykułach i dyskusjach z mamami nieco starszych dzieci trochę się przestraszyłam i zwątpiłam w tę (szybką) metodę...:) Poza tym, muszę przyznać że eksplozja zapału do czytania u Stasia pojawiła się, gdy chwycił do rąk książki Cieszyńskiej. Dziś czyta całkiem płynnie, no ale do końca nie wiem kto maczał w tym palce - Doman czy Cieszyńska - a może każdy z nich po trochu:)

    A jakbyś chciała, chętnie podzielę się naszymi materiałami sylabowymi!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla starszaków metoda sylabowa do nauki języka fleksyjnego na 100 % jest lepsza. Także te Twoje zniechęcenie trochę rozumiem.
    Doman jest dobry dla maluchów.
    Kiedys tam w przyszłości następnego brzdąca będę uczyć Domanem, ale jak będzie miał kilka miesięcy, a nie lat.

    A materiały sylabkowe pewnie,że chcę ;) może wreszcie zaczniemy

    OdpowiedzUsuń
  7. Mu zaczęliśmy od Domana właśnie ale jak dobrnęliśmy do około 200 słów przeszłam na sylabową metodę. Oliwier miał wtedy 2,5 roku :D Efekt był taki , że idąc do przedszkola umiał czytać ;D Teraz ma 3,5 i czyta płynnie całe zdania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Urwiskowo super, nam sylabki idą w tempie żółwia chodzącego do tyłu hehe. Nie idzie mi robienie materiałów sylabkowych.
    W jakim wieku zaczęliście?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja natomiast bym przestrzegal przed Domanowskim czytaniem. Mozna zrobic dziecku i sobie krzywde. Sprobowalem na synu i zaluje. Matematyka i kropki tez polegly. Natomiast wiedza encyklopedyczna w umiarkowanym stopniu jest ok. Zdjecia warzyw owocow, marki samochodow, kwiaty, drzewa. To wszystko dla maluchow do wieku poltora roku mysle. Daje to wszystko efekt w aktywacji mózgu, natomiast czy uczy. Mam teraz problem z tendencja do zgadywania słów przy nauce różowego materiału Montessori. Mysle ze nie było by tego gdybym nie wprowadzał Domana.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam drogie mamy!
    Ja pracowałam na domanie z przedszkolakami. Jest on niezastąpiony do tego aby zainteresować dziecko czytaniem i zbudować zestaw podstawowych słów. Następny etap to sylabki.

    OdpowiedzUsuń